Kamienica na Smuli jest jednym z najbardziej niesamowitych miejsc w całej Warszawie. Skupienie wielu znajomych na przestrzeni 100m2 powoduje iż spotkanie na kawę oznacza przejście się w kapciach przez klatkę a zaproszenie na kolację zapukanie do sąsiedniego mieszkania. Akademicka organizacja przestrzeni w klimatycznej, przedwojennej kamienicy z zachowaniem swoich czterech kątów i chociażby swojego ustawienia talerzy w szafce, tworzy idealnie przyprawioną kombinację bliskości i odrębności. Bo każdy ma towarzystwa tak w sam raz, tyle na ile potrzebuje. Gotowanie zaś, a raczej jedzenie pyszności wzajemnie przygotowywanych jest najbardziej spajającym ogniwem. Nieważne czy jest to wspólne picie herbatki, gotowanie wykwintnej kolacji czy też szybka kawa przed pracą. I stąd pomysł samego bloga. W końcu ja mam chęci, Paweł pomysły a Izzy jedyny działający piekarnik!


Jak to mawiała Julia Child: Bon appétit!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zapiekanka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zapiekanka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 marca 2011

Dzień dobry, a raczej dobry wieczór!

Dawno mnie nie było, zdaję sobie z tego sprawę, tylko czasem okazuję się, że mimo dobrych chęci i nawet bardzo częstego z resztą gotowania, a nawet zrobionych zdjęć, na przerobienie tego wszystkiego już po prostu nie starcza mi czasu. Jedno z czego mogę być rzeczywiście zadowolona to to, że rzeczywiście gotuję i z każdym tygodniem wciąga mnie to coraz bardziej. A z każdą przygotowaną potrawą spektrum możliwości zamiast się wyczerpywać, to się powiększa. Nowe smaki, kombinacje, połączenia. Taka twórczość kuchenna:)

Na dziś, stosownie do okazji i mojego życia o prędkości światła, równie szybka i prosta potrawa, choć wygląda i smakuje bardzo wytrawnie. Moi drodzy oto sekret Avocado con Queso! Upatrzyłam to w restauracji, a od inspiracji już tylko krok do własnych adaptacji...



Avocado con Queso
(porcja na 2 osoby)

2 avocado, obrane i pokrojone w plastry
2 łyżki śmietany 35 wymieszanej z kilkoma łyżkami bulionu tak żeby uzyskać dość płynną konsystencję(ja używam z kury ale równie dobrze może być wegetariańska wersja)
10 dag gorgonzoli
10 dag parmezanu
bagietka
masło
czosnek
przyprawy
rzeżucha


Przygotowuję dwie małe miseczki żaroodporne. Na dnie każdej z nich smaruję odrobiną tej śmietany z bulionem. Układam kilka plastrów avocado, kruszę najpierw trochę gorgonzoli następnie parmezanu. Przekładam na zmianę śmietanę, avocado i sery aż do wykończenia. To samo powtarzam z drugim avocado. Całość zapiekam w temp. 180C do momentu delikatnego zarumienienia się góry co trwa ok. 15 min. W międzyczasie przygotowuje grzanki z masłem czosnkowym. Bagietkę kroję na drobne plastry, masło mieszam z wycięśniętym ząbkiem czosnku, bazylią, tymiankiem oraz solą. Smaruję kromki i wstawiam do piekarnika ok. minuty przed wyjęciem avocado. 
Dekoruję świeżą rzeżuchą.


Smacznego!

PS. to w grzankach tkwi sekret! Dodają całej potrawie (o dziwo) delikatności, bez nich całość jest za mdła, ciężka i męcząca...


niedziela, 17 października 2010

z miłości do kuchni francuskiej!

Antykwariat na Solcu to kolejne magiczne miejsce w moim życiu. Stosy książek tworzą w nim swoiste alejki a minięcie kogokolwiek pomiędzy nimi graniczy z cudem Patrząc na parę prowadzącą to miejsce przypomina mi się słynna ekranizacja książki Raya Bradbury’ ego "Farenheit 451" w reżyserii François'a Truffaut, wieczni tułacze walczący o słowo pisane. Ostatnio Karola mówiła, że wieczorami robiąc sobie herbatę w kuchni widzi ich z okna swojego mieszkania, krzątających się pomiędzy książkami. Czysta pasja!
No i tak ostatnio zaprowadziłam tam Izzy a sama wróciłam z kolejnymi zdobyczami pod pachą. Między innymi z "Domową Kuchnią Francuską" Halbańskiego z '79go roku. Moja fascynacja książką rosła w miarę czytania. W końcu w tamtych latach nie wszystkie produkty były dostępne a inwencja twórcza autora w swojej prostocie przekraczała moje najśmielsze oczekiwania. Wynotowałam sobie kilka przepisów. Zawsze mi się wydawało, że kuchnia francuska to szereg skomplikowanych receptur a tu proszę. Prostota w czystej formie na dziś. Za to jaki wyrafinowany smak :P

Gratin daufinois czyli Ziemniaki zapiekane z Delfinatu

Składniki:

1kg ziemniaków, osuszone obrać i pokroić w cienkie plasterki.
100g twardego sera
80g masła 
2 szklanki mleka pełnotłustego
2 ząbki czosnku
sól, pieprz i gałka muszkatołowa

Masło utrzeć z przeciśniętym przez praskę czosnkiem. Natrzeć nim naczynie żaroodporne. Następnie układamy warstwami ziemniaki, przesypując każdą warstwę utartym serem i przyprawiając świeżo mieloną gałką, solą i pieprzem. Po każdej warstwie posypać też kilkoma grudkami masła utartego z czosnkiem. Mleko podgrzać, ale nie zagotować. Zalać nim powoli zapiekankę, tak aby przykryło ziemniaki. Włożyć do dobrze nagrzanego piekarnika i piec bez przykrycia ok 90min. Wiem że to długo, ale chodzi o to aby jak najbardziej odparować mleko. Piec do momentu aż wierzch się zarumieni. 
Smacznego!

Widziałam ten przepis w różnych wersjach, z serem brie, gorgonzolą, śmietaną, ale to właśnie ta, najprostsza mnie uwiodła. Efekt poniżej :)
Na zdjęciu zapiekanka, Izzy i Pawek